poniedziałek, 21 października 2019

Jaki świat pozostawię własnemu dziecku?

W nocy, gdzieś między drugą a trzecią, wpatrując się w usypiające oczy mojego dziecka zastanawiałam się w jakim świecie przyjdzie mu żyć... przeze mnie. Bądź co bądź posiadanie dzieci zawsze jest działaniem mocno egoistycznym. Szczególnie teraz gdy klimat szaleńczo zbliża Ziemię ku ostatecznemu rozprawieniu się z nieszanującymi jej zasobów ludźmi.


sobota, 19 października 2019

Czy jestem cieniem dawnej siebie?

Wybierając się na spacer z dzieckiem po nadodrzańskich wałach mijam wielu aktywnych ludzi. Jedni biegają, inni jeżdżą na rowerach, a jeszcze inni przechadzają się z psami. Pomyślałam jak beztroskie muszą mieć życie, skoro znajdują czas na taką formę spędzania czasu wolnego.
Dopiero po chwili w mojej głowie pojawiła się jednak druga myśl - przecież ci wszyscy ludzie mają tak jak i ja mnóstwo obowiązków na głowie, masę problemów, z którymi sobie radzą bądź nie...



czwartek, 17 października 2019

Po nocy zawsze przychodzi dzień, a po burzy spokój

Wczorajsza noc i następujący po niej dzień wykończyły mnie. Po raz pierwszy od pojawienia się w moim życiu dziecka poczułam, że mam dość.
Nie dziecka, ale tego co dzieje się z moim organizmem, gdy od miesiąca raczony jest co najwyżej trzema czy czterem godzinami snu na dobę.
Było ze mną naprawdę źle...



wtorek, 15 października 2019

Zapomniana kronika, ukryta na najwyższej półce

Na długo przed zajściem w ciążę zaczęłam prowadzić "Kronikę Związku". Jest to swego rodzaju pamiętnik, bardziej kreatywna wersja albumu, gdzie zamieszczałam zdjęcia, obrazy, rysunki ważnych wydarzeń ze wspólnego życia mojego i męża (wówczas jeszcze chłopaka, a wkrótce potem narzeczonego).
Wiedziałam, że przyjdzie nam żyć razem długie lata, dlatego wykonywanie kroniki nie stanowiło ryzyka, że będzie ona po rozstaniu źródłem bólu.
Nie pytajcie skąd wiedziałam. Po prostu wiedziałam.
Nie mówcie, że to naiwne i każdy zakochany tak myśli. Ja nie myślałam. Ja czułam.



niedziela, 13 października 2019

Milczące poranki, milczące wieczory

Przestałam mówić. Bo i do kogo mam się odzywać, skoro całe dnie spędzam w wyłącznej obecności dziecka i dwóch psów. Owszem, mogę poczytać dziecku  na głos "Zimę Muminów", którą i mnie czytywali rodzice w 1987 r. Mogę też wydawać psom komendy podczas zabaw. Ale to wciąż nie jest rozmowa, a słowa wypowiadane bez szans na odzew są jak milczenie.


piątek, 11 października 2019

Pierwszy krok ku normalności

Minął miesiąc odkąd w naszym życiu pojawił się mały człowiek. Dopiero minionej nocy odważyłam się by wieczorem nie rozłożyć kanapy i wrócić do sypialni. To moment dla mnie ważny, choć wydaje się bez znaczenia. Oto bowiem namiastka dawnego życia zostaje mi przywrócona, a ja - kukiełka bezładnie podrygująca w powietrzu, opieram jedną nogę o stabilny grunt.
Uśmiecham się wraz z nastaniem nocy.



środa, 9 października 2019

Nie dla mnie romantyczny blask nocnej lampki

Wieczory robią się coraz dłuższe. Uwielbiałam te chwile spędzone przy delikatnym blasku nocnej lampki. Najlepiej z dobrą książką, od której ciężaru ugina się nadgarstek i z cierpkim posmakiem wytrawnego czerwonego wina na języku.
Wino zamieniłam jednak na bezalkoholowe piwo na bazie słodu jęczmiennego dla pobudzenia laktacji (bezskutecznie), a lampka nocna zapalona jest teraz całą noc, bym po każdym otwarciu oczu mogła widzieć spokojnie śpiącą twarz dziecka.
Włączam więc nocną lampkę.
Nienawidzę tego ciepłego światła...